Za, a nawet przeciw – czyli moje spojrzenie na program 500+ w kilku słowach

Narodziny-dziecka

Ostatnio na jednym z zaprzyjaźnionych blogów pojawił się ciekawy wpis na temat rodzin wielodzietnych i rządowego programu 500+ , który podzielił społeczeństwo. Różne bowiem opinie i wypowiedzi odnośnie tego tematu możemy odnaleźć w sieci. Wiem, nie jestem oryginalna. Trąbi się o tym nie od dzisiaj- Ameryki nie odkryłam. Jednak postanowiłam zrobić wyjątek od reguły i pomimo mojej niechęci do polityki – dorzucić swoje trzy grosze. Zaznaczam, że nie utożsamiam się z żadną partią polityczną, zaś moje zdanie będzie spojrzeniem laika, w wymiarze bardziej społecznym niż politycznym. Zadaniem programu 500+ wprowadzonego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości miało być wsparcie rodziny posiadające dzieci kwotą 500 zł miesięcznie na każde dziecko, jeśli dochód rodziny ” na łebka ” nie przekracza kwoty 800 złotych ( zasięgnęłam wiedzy w Internecie z racji mojej ignorancji politycznej, absolutnie uzasadnionej). Pominę w swoim oglądzie kwestie formalne, procedury , komu i po spełnieniu jakich warunkowe przyznaje się owe 500+. Postaram się skoncentrować jedynie na plusach i minutach tego programu.

A więc – do rzeczy. Początkowo myślałam, że ów program ma zachęcić małżonków do rodzenia dzieci. Słowem – polityka prorodzinna. Wielu młodych wyjeżdża od dłuższego czasu – nie bez przyczyny – poza granice kraju. Zatem polskie społeczeństwo, już mniej liczne – starzeje się i jest to nie lada problem. Nie ma kto pracować na ludzi starszych, skąd zatem znaleźć fundusze na wypłacenie w niedługiej przyszłości- należnych rent i emerytur, których kwoty , jak wiemy, są żenujące ? Skąd będziemy ściągać podatki, na czyj koszt będziemy żyć my – politycy? Wszak pieniądze z nieba nie spadają. Potrzebujemy dojnej krowy, jaką jest ciemny lud. Spróbujmy na nowo wkupić się w łaski obywateli rozdając owe 500+ pod pewnymi warunkami. W końcu – tak czy inaczej – poniesione koszty w jakiejś mierze się zwrócą ( jak napisałam w jednych z komentarzy ) choćby poprzez wzrost cen produktów i usług, zmiany w podatkach Vat, czy rożnego rodzaju ” cieciach”, czy poprzez nowelizację jakiejś ustawy . Jak dostaną 500+  , mniej będzie bolało… To oczywiście takie sobie gdybanie zwykłego obywatela, który sporadycznie śledzi sytuację w kraju. Czy takie były intencje rządu? Nie wiem. Myślę jednak, że jakkolwiek program przyczynił się w jakimś stopniu do większej liczby urodzeń – nie przełoży się to jednak na wzrost wskaźnika demograficznego w kraju. Dlaczego? Badania pokazują bowiem, że pomimo zachęcającego 500+ polki nie chcą mieć dzieci ( to już dane z 2016 roku). Wiele polek chce pracować , godząc swoją aktywność zawodową z wychowaniem potomstwa. Nasz kraj znajduje się ponoć na szarym końcu, jeśli chodzi o opiekę instytucjonalna dzieci do lat trzech. Okazuje się, że właśnie zbyt mała ilość klubów malucha czy zlobkow – jest jednym z istotnych czynników za którymi stoi brak decyzji o zajściu w ciążę.  500+ co najwyżej decyzję o powiększeniu rodziny przyspieszy. Jak wygląda sytuacja odnośnie ilości zlobkow i ich funkcjonowania w waszych miastach dzisiaj? Mam nadzieję, że wy mi to powiecie….w końcu zagląda tu kilka szczęśliwych żon i mam.

Co do rodzin wielodzietnych… jak przeczytałam relację Matyldy na jej blogu – strasznie się wkurzyłam, że wielu ludzi model rodziny 2+ 3 (oraz więcej) – kojarzy od razu z patologią społeczną. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Każde prawdziwie kochające się małżeństwo, które ma wszystko dobrze poukładane w głowie ( czyt. ma mózg zamiast siana) pragnie w końcu powiększenia rodziny, przyjścia na świat dziecka ( bądź dzieci). Naprawdę nie wiem, co w tym złego. Jeśli chcą mieć więcej niż jedno ( i stać ich na to, by każdemu zapewnić wszystko co potrzebne) – naprawdę nie widzę przeszkód. Mało tego – znam kilka wielodzietnych rodzin i naprawdę słowo patologiczne do niej nie pasuje. To dobrzy, uczciwi ludzie, którzy żyją skromnie i bardzo się wszyscy kochają. Inne rodziny naprawdę mają im czego zazdrościć. Pieniądze to nie  wszystko. Poza tym – dobrze, jeśli dziecko ma rodzeństwo. Ma towarzystwo, wsparcie.. Łatwiej zawiera relacje z ludźmi i lepiej radzi sobie w dorosłym życiu. Jasne, zdarzają się wśród rodzin wielodzietnych także te tzw. patologiczne, ale to nie w porządku wrzucać wszystkich do jednego worka!.

O ile idea Programu 500+ sama w sobie nie jest zła, ma ona swoje skutki uboczne… Mam tu na myśli efekt końcowy, czyli do kogo tak naprawdę te środki trafiają. Nie zawsze bowiem to wsparcie otrzymują ci, którzy w istocie go potrzebują. Ja wiem to jedynie z Internetu. Dużo w nim szperam ( jestem ciekawa ) i powiem wam, że niestety wiele ludzi wzbogaciło się na 500+, choć nie powinno. Kiedyś czytałam na czyimś blogu, że zdecydowało się na plodzenie dzieci – dosłownie- tylko dla owego 500+. patologia? Jak najbardziej. Na potrzebę podania przykładu- zmieniam imiona bohaterów- krętaczy:

500 złotych na dziecko od samego początku wejścia programu w życie – dostaje m.in. obecnie 22 letnia Katarzyna z Białegostoku – ma troje dzieci, zatem  co miesiąc 1500 zł ląduje na jej konto, które w rzeczywistości okazuje się być kontem jej partnera G. Matka dziewczyny także pobiera pieniążki z 500+( w sumie 2500 zł- na piątkę dzieci). A zatem łącznie owa rodzina wzbogaca się o 4000 zł miesięcznie. Niezła kasa prawda? Ile każdy nas dostaje do ręki ciężko i uczciwie harując? Ja w życiu – jako osoba pracująca- nie widziałam 2000 ; odkąd jestem na chorobowym- dostaje 1100 . Bez komentarza. Czytałam też, że 500+ zasiliło budżet alkoholików i narkomanów ( jak to możliwe ???) . Cóż…najwyraźniej ów projekt ma zbyt wiele luk, jest niespójny, niedopracowany, a my Polacy potrafimy korzystać z okazji.

Można by jeszcze wyliczyć tych za i przeciw naprawdę wiele. Na to zostawiam miejsce w komentarzach. Ale jedno trzeba przyznać: Bez względu na to, po której stronie barykady jesteśmy- program 500+ okazał się strzałem w dziesiątkę. I to wcale nie dlatego, że komuś on pomaga, lecz przede wszystkim dlatego, że zapewnia on Pis dalsze rządy. W końcu żaden rozsądny człowiek nie zagłosuje na partię opozycyjną, która szybko by te daninę zniosła ??? Pis dobrze o tym wie.

Ogólnie i bardzo skrótowo podsumowując. Jestem za 500+ ale nie w takiej formie…..Miejcie na uwadze, drodzy czytelnicy, że pisał to zwykły obserwator, laik i polityczny ignorant….Mam nadzieję, że nie zostanę przez ten tekst zlinczowana.

The following two tabs change content below.

Jo-An

Humanistka. Ciekawa świata. Pełna życia. Zakręcona. Uparta. Odważna. Wrażliwa. Czasem wredna, czasem urocza. Po przejściach. Technik ekonomista z zawodu. Amatorsko śpiewa. Kocha być wśród ludzi i dla ludzi. " Studiuję" teologię. Bloguję, bo lubię.
,
6 comments on “Za, a nawet przeciw – czyli moje spojrzenie na program 500+ w kilku słowach
  1. Nie będę tu pisać o polityce, ale powiem, co uważam na temat 500+…
    DOBRZE ze JEST!!!:) Osobiscie nie biorę, nie zazdroszczę. Bo czego zazdrościc? Zazdrościć więcej obowiązków tej jednej matce, która chowa dwoje, troje lub wiecej dzieci? Przecież taka matka jest od rana do wieczora na nogach – pranie, sprzątanie, gotowanie, odrabianie lekcji, zakupy, choroby i wiele, wiele innych obowiązków przy dzieciach. Współczuję i nie zazdroszczę. Nie rozumiem, jak można dzielić się poprzez to 500+.
    Cieszę się, że mama, która otrzymuje pieniążki na dzieci, może oddać się opiece swoich dzieci spokojnie w domu, może je wychowywać i zwyczajnie z nimi być,a nie jak było wcześniej: młode mamy podrzucały babciom, ciotkom maluchy, żeby zapracować na utrzymanie tych dzieci – bo często wypłata męża była mała na całe gospodarstwo.

    Kochajmy się ludzie! Wspierajmy wzajemnie! Bądźmy bardziej życzliwi dla siebie :)…..

    Pozdrawiam :)

  2. Ja się o 500+ wypowiadać nie będę, bo od 9-u lat mnie tam nie ma. Widzę jednak na codzień przeróżne odnóża systemu benefitowego w Anglii i jestem pełna podziwu. Tutaj każdy obywatel jest traktowany z niesamowitym szacunkiem, każdy jest otaczany opieką. Żłobki i przedszkola są bardzo drogie, ale benefity pokrywają nawet ponad 100% kosztów (całe czesne+dodatkowe pieniądze na życie).

    Też widać cwaniaków i krętaczy, nie bez powodu krążą legendy o m.in polskich beneficiarzach. Największą luką angielskiego systemu benefitowego jest ogromne zaufanie rządu do ludzkiej szczerości i prawdomówności… Ale zaczęło się to powooooolluutttkuuuuu zmieniać.

  3. Z jednej strony nie dziwię się ludziom, którzy wkurzeni na rząd i śmieszne świadczenia socjalne, doją z niego ile mogą. Z drugiej strony, to czasami faktycznie przegięcie. Mam znajomą, której czyn przeszedł do historii i jest często opowiadaną anegdotą podczas różnych imprez. Udała się ona, mianowicie,do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w celu wypełnienia wniosku na 500+, na jedno dziecko. Podjechała ona pod w.w. urząd, nowiutkim BMW z salonu, niemal prosto z wczasów na Majorce. Z kolei inna znajoma, walczyła do upadłego, nawet nie o 500+, ale o świadczenie rodzinne, czyli jakieś 100 zł miesięcznie, gdy jej mąż zarabiał za granicą duże pieniądze, a oprócz tego dostawała z tamtego kraju pokaźny zasiłek na dzieci. Była bardzo zdziwiona, gdy jej odmówiono i jeszcze ochrzaniono :)
    Cieszę się, że masz takie zdanie o rodzinie wielodzietnej – której sama jestem przykładem. Wszystko, co nagłaśniają w mediach jest dla takich rodzin jak moja bardzo krzywdzące. Weźmy chocby same komentarze pod artykułami o dzieciobójstwie czy znęcaniu się nad rodziną – większośc osób obwinia o to właśnie program 500+, nie wiedząc nawet czy w danej rodzinie był pobierany, czy też nie. A patologia była, jest i będzie, i niestety nie zmieni tego ani 500+ ani jego brak…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>