Marihuana. Zalegalizować czy nie?

 

Marihuana. Słowo, które elektryzuje i nieustannie budzi wiele kontrowersji.Najbardziej znana i uproszczona definicja mówi, że są to wysuszone i czasem sfermentowane kwiatostany żeńskich roślin konopi, zawierające substancje psychoaktywne. W naszym kraju traktowana jest jako narkotyk miękki - jeden z najbardziej popularnych.  O tym , jak narkotyki działają na organizm człowieka , dość szybko dowiedziałam się z zagadkowej dla mnie książki pt.” My, DZIECI Z DWORCA ZOO” leżącej na półce u mojej babci. To jedna z tych książek, które nie tylko uważam za pozycję wartą przeczytania. To moim zdaniem – lektura obowiązkowa dla każdego (zwłaszcza dla młodzieży). Miałam naście lat, kiedy wzięłam ją z ciekawości do ręki. Okazała się niezwykle ciekawą, szokującą, opartą na faktach historią młodej dziewczyny Christiane, która pod wpływem chłopaka  w którym się zakochała – zaczyna palić, ćpać, wciągać, zdobywać kolejne działki za sex. Słowem – spada na dno. Po więcej – odsyłam tutaj:


http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,15915874,Zycie_po_dworcu_Zoo__Jak_sie_ma_najslynniejsza_niemiecka.html

Marihuana to narkotyk. Zatem mówiąc krótko: Szkodzi. A tego, co szkodzi po prostu unikam. Tak właśnie postrzegałam „Marysię”. Wielkie było więc moje zdziwienie, kiedy padło po raz pierwszy na naszym polskim podwórku hasło: sadźmy, palmy, legalizujmy!. Myślę sobie: „ludziom padło na mózg. Chcą legalizować to świństwo wiedząc, jak to działa, jak łatwo się uzależnić… a może jednak nie wiedzą?”. Jakiś czas później w tvn 24 trafiam na konferencję prasową pewnego klubu. Przy głosie  - kobieta, matka dwójki dzieci chorujących na padaczkę . Opowiada, jak jeszcze do niedawna wyglądała codzienność jej chłopców. Bardzo częste i silne napady drgawkowe, które czasami kończą się utratą przytomności. Płacz, smutek, poczucie bezradności rodziców, leczenie nie odnoszące  najmniejszych rezultatów. Słowem – klęska. I nagle przychodzi ratunek. Okazuje się bowiem, że marihuana tak źle się kojarząca, wykazuje także właściwości lecznicze. Synom tej kobiety zaproponowano leczenie tzw. marihuaną medyczną. Kobieta wyraziła zgodę na taką formę terapii, dzięki czemu ich pociechy z upływem czasu – zamiast 100-200 napadów miesięcznie, mają góra 20-30 miesięcznie. Łagodniejszy jest także sam ich przebieg. Długo nie mogłam przyjąć tego do wiadomości, że to co zabija – może także leczyć. A jednak….

Poszperałam w Internetach. Lecznicze właściwości marihuany, znane były ludziom już w Starożytności. Pierwsze zapiski o jej pozytywnym wpływie na organizm pochodzą z około 1000 r. p.n.e.. W Egipcie rośliną leczono przewlekłe bóle, choroby oczu, a także hemoroidy. W Indiach służyła do uśmierzania różnych bólów, w tym kobiecych porodów. Konopie stosowano również w starożytnej Grecji i w krajach muzułmańskich. Istnieje  ponoć szereg badań, które pokazują, że stosowanie marihuany, może pomóc leczyć choroby cywilizacyjne, uśmierzać bóle, czy też inne objawy dysfunkcji organizmu.

Pora na kilka głosów samych pacjentów:

#Gabriella: „Zaszłam w ciążę dzięki globulkom z marihuany”

Gabriella jest naturoterapeutką. W wieku 23 lat zdiagnozowano u niej bardzo poważną chorobę, w wyniku której miała nigdy nie mieć dzieci. Tak przynajmniej twierdzili lekarze. Włoszka jednak nie poddała się i dzięki stosowanym dopochwowo globulkom z marihuany własnego pomysłu udało jej się nie tylko zwalczyć chorobę, ale także zajść w ciążę i urodzić dziecko. Swoim niezwykłym doświadczeniem i metodą dzieli się obecnie z kobietami na całym świecie.

# Mykayla - 7-latka, którą leczono marihuaną

U Mykayli Comstock, gdy miała 7 lat,  zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Chemioterapia nie pomagała i choroba postępowała. Zrozpaczeni rodzice zdecydowali się rozpocząć terapię w postaci tabletek wypełnionych olejkiem z konopi (podaje portal Onet pl). W amerykańskich mediach zrobił się szum. Krytykowano rodziców, którzy zdecydowali się leczyć 7-latkę w taki sposób (nic dziwnego: mnie także to wciąż szokuje). Efekt jest taki, że Mykayla  czuje się coraz lepiej. Wyniki krwi i badania wykazują, że liczba komórek białaczkowych zmniejszała się w trakcie trwania terapii.  30 lipca ubiegłego roku po raz ostatni znaleziono komórki białaczkowe w krwi dziewczynki. Obecnie 9- letnia dziewczynka czuje się dobrze. (…).

# Lynn Cameron ze Szkocji – rak mózgu

W 2013 roku u Lynn zdiagnozowano raka mózgu 4 stopnia. Nieuleczalnego. Wtedy rozpoczęto tradycyjną formę leczenia – chemioterapię i radioterapię. Żadna z tych metod nie przyniosła rezultatów, a lekarze dawali jej od 6 do 18 miesięcy życia. Zaczęła poszukiwać informacji na temat alterantywnych form leczenia, wyeliminowała z diety cukier i przetworzoną żywność. Następnie odkryła, że marihuana ma uzdrawiającą moc i przeczytała wiele historii dotyczących leczenia raka olejem RSO. Była do niego sceptycznie nastawiona, ponieważ jest on nielegalny. Nie miała jednak nic do stracenia i postanowiła ratować swoje życie kosztem więzienia. Lynn postanowiła, że rozpocznie kurację olejem RSO. Każde kolejne badanie przynosiło poprawę. Podczas szóstego rezonansu okazało się, że nowotwór zniknął!”

# Stephen:  Pokonałem depresję.

Stephen przez wiele lat cierpiał na depresję i nie potrafił odnaleźć się w społeczeństwie. Marihuana zmieniła jego życie o 180 stopni – teraz Stephen jest odnoszącym sukcesy mężczyzną, który aktywnie działa na rzecz legalizacji. Jego historia została opublikowana w książce ,,Cannabis saved my life: stories of hope and healing’’ napisanej przez Elisabeth Limbach.

# Robert Randall - pionier stosowania medycznej marihuany w USA. Chory na zaawansowaną jaskrę próbował różnych terapii, ale żadna nie przyniosła rezultatu. Lekarze stwierdzili, że ok. 30. roku życia bezpowrotnie straci wzrok. Randall zauważył, że stan jego oczu poprawia się po wypaleniu marihuany. Oskarżony o nielegalne jej uprawianie, na drodze sądowej wywalczył sobie prawo do zażywania lekarstwa. Zmarł w wieku 53 lat i do końca życia zachował sprawny wzrok.(…)

Niewiarygodne…Świadectwa tych ludzi, którzy wygrali walkę z chorobą, są naprawdę imponujące. Takich przykładów (także polskich) jest cała masa. Mimo to, wciąż jestem rozdarta między za i przeciw legalizacji. Owszem, dla wielu chorych to nowa nadzieja i nowa szansa na poprawę jakości życia a nawet odzyskanie zdrowia. Ale! Nie zapominajmy o drugiej stronie medalu. Jest to substancja narkotyczna i jak każdy narkotyk, może prowadzić do uzależnienia a co za tym idzie - do poważnego uszkodzenia układu nerwowego. Palenie marihuany może także prowadzić do depresji. Wg badań – młode osoby, które palą marihuanę – są w znacznym stopniu narażone są na próby samobójcze. W niektórych przypadkach mogą pojawić się zaburzenia psychotyczne, m.in. urojenia, prześladowania, omamy, depersonalizacja itp. W chwili, gdy osoba sięgająca po marihuanę, ma problemy o podłożu nerwicowym (np. lęki, natręctwa itp), objawy te mogą być silniejsze i utrzymywać się stale. Wówczas zostaje leczenie psychiatryczne i odwykowe. Marihuana nie jest zatem zupełnie bez powodu  środkiem niedozwolonym w Polsce. Faktem jest jednak , że brak jej legalizacji też na nic się tu zda. Tacy już jesteśmy, że zakazany owoc lepiej smakuje. Dla wielu osób, rzeczy niedozwolone są najbardziej atrakcyjne. Nawet, jeśli nie dojdzie do jej PEŁNEJ legalizacji,  ludzie i tak będą ją brać, zdobywać w nielegalny sposób. Legalizacja z kolei – odebrałaby Marihuanie atrakcyjność zakazanego owocu. Zyskałaby na tym sporo nasza gospodarka. Uniemożliwiono by biznes przemytnikom narkotyków, sprzedając towar po dużo niższych cenach niż na czarnym rynku. Bez względu na to, czy dziś jesteśmy za czy przeciw legalizacji, ten temat będzie co jakiś czas powracał do nas jak bumerang. Nie uciekniemy od dyskusji na temat marihuany. Ma ona grono wielu zwolenników. Miłośnicy konopi stworzyli wokół niej kult. Niektórzy polscy artyści, wybili się poprzez utwory, związane z legalizacją marihuany. Znane marki odzieżowe, wprowadziły motyw marihuany na swoich produktach. Wyprodukowano także sporą ilość gadżetów z motywem konopi. W mojej okolicy  istnieje nawet (legalnie – potwierdzone przez policję)  „KONOPNA FARMACJA”, pierwsza w Polsce! – patrz link poniżej:


http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/w-katowicach-jest-konopna-apteka/dtttrk9

Fanów do zakupu powyższych rzeczy nie brakuje. Odnośnie gospodarki, mały przykład w ramach refleksji : Stan Kolorado od stycznia 2013r., prowadzi sprzedaż marihuany w celach rozrywkowych. Legalnie mogą ją kupić osoby powyżej 21 roku życia. Z wyliczeń „USA Today”, wynika że sprzedaż marihuany w celach rozrywkowych, w ciągu miesiąca, wzbogaciła budżet o 2 mln dolarów. Tyle dała prosta legalizacja. I w końcu inna rzecz , którą warto wziąć pod uwagę: Papierosy czy alkohol  też uzależniają (kto wie, czy nie bardziej ?). Mimo to są u nas legalnie sprzedawane i wszędzie dostępne… A ty, drogi czytaczu, jak myślisz? Czy PEŁNA, CAŁKOWITA legalizacja marihuany jest nam potrzebna, czy też nie ?

 P.S. KRÓTKI DOPISEK (INFO Z KOŃCÓWKI CZERWCA 2017):

Medyczna marihuana jest już w Polsce legalna. Sejm przyjął ustawę, która umożliwia chorym dostęp do preparatów z konopi indyjskich. Preparaty będą mogły być wytwarzane w aptekach po otrzymaniu recepty od lekarza, a medyczna marihuana będzie sprowadzana zza granicy. Chociaż ustawa ma niewiele wspólnego z jej pierwotną wersją,  jest to milowy krok w kierunku pełnego dostępu do medycznej marihuany. Pierwotna wersja zakładała między innymi narodową uprawę medycznej marihuany, a także możliwość własnej uprawy konopi w celu sporządzania z niej odpowiednich preparatów. Aktualny projekt ustawy przewiduje, że importowane konopie będą wykorzystywane do wytwarzania preparatów, które będą wytwarzane, kiedy lekarze zaordynują sporządzenie leku recepturowego w aptece. 

Jednak sporo lekarzy polskich – wciąż nie jest przygotowanych na medyczną marihuanę. Większość z nich zasłania się kompletną nieznajomością tematu, a ci, którzy mieli styczność z marihuaną (pacjenci, których prowadzili, leczyli się nią na własną rękę) obawiali się konsekwencji prawnych i zawodowych. Najbardziej na takim podejściu ucierpią osoby chore, które próbują leczyć się na własną rękę (jak wspomniana w poście szkotka Lynn). A człowiek zdesperowany  jest gotowy na wszystko.(…).

The following two tabs change content below.

Jo-An

Humanistka. Ciekawa świata. Pełna życia. Zakręcona. Uparta. Odważna. Wrażliwa. Czasem wredna, czasem urocza. Po przejściach. Technik ekonomista z zawodu. Amatorsko śpiewa. Kocha być wśród ludzi i dla ludzi. " Studiuję" teologię. Bloguję, bo lubię.

Ostatnie wpisy Jo-An (zobacz wszystkie)

8 thoughts on “Marihuana. Zalegalizować czy nie?

  1. Temat dosyć oklepany i często poruszany w mediach. Trzeba jednak zauważyć, że zazwyczaj budzi skrajne emocje – od paranoicznej fobii („Narkotyki mają być zakazane za wszelką cenę”), poprzez podejście „liberalne” („państwo w ogóle nie powinno się zajmować tym tematem, ani decydować co ludzie powinni zażywać, a co nie”), aż po pełną akceptację i propagowanie narkotyków dla każdego i w każdej sytuacji („Wszystkiego w życiu trzeba spróbować, każdy ma prawo zażywać co chce i w dowolnej ilości, bo jeśli nie spróbuje, to jest sztywniakiem i nie zna smaku życia”).
    Tymczasem jest tez inny aspekt – medyczne wykorzystanie danej substancji, w tym przypadku – marihuany, czy też niektórych z jej składników! To kluczowa rzecz – trzeba podkreślić, że w medycynie znajdują zastosowanie tylko NIEKTÓRE z substancji, wytwarzanych przez tą roślinę.
    Trudno wyczerpać temat w kilku zdaniach, ale warto zauważyć, że de facto KAŻDA znana w przyrodzie substancja chemiczna może służyć jako trucizna, a z kolei wiele substancji może zostać wykorzystanych jako lek – wszystko zależy od INTENCJI, od zamiaru w jakim dana substancja jest stosowana i aplikowana. Ta sama substancja może być zarówno lekiem, trucizną, narkotykiem, czy środkiem służącym do zadawania bólu. Trucizną może być nawet zwykła, czysta woda, czy też sól kuchenna, jeśli zostaną spożyte w nadmiarze (nie wspominając już np. o witaminach, które są niezbędne do życia, ale zażywane bez umiaru mogą uszkodzić organizm). Z kolei wiele substancji uznawanych słusznie za silne trucizny, mogą w pewnych okolicznościach uratować człowiekowi życie – większość leków stosowanych w medycynie „niewłaściwie zastosowanych, może zagrozić Twojemu życiu lub zdrowiu”, co wcale nie umniejsza ich przydatności do leczenia konkretnych chorób, jeśli są dawkowane zgodnie z przeznaczeniem i z naukową wiedzą.
    Dokładnie to samo jest z marihuaną – trzeba tutaj podejść bez histerycznej fobii („bo to NARKOTYK, a NARKOTYKI mają być zakazane, koniec i kropka”). Jeśli istnieją dowody na to, że marihuana może przynieść jakiekolwiek korzyści w leczeniu chorób, to trzeba ten fakt wykorzystać do opracowania leków. Odrzucanie tej możliwości jedynie na podstawie fobii, bezmyślnych skojarzeń i uprzedzeń, byłoby sprzeczne z rozumem.
    Wyraźnie trzeba też odciąć i oddzielić „rozrywkowe” spożywanie danego narkotyku, od zastosowań czysto medycznych – ta pierwsza forma jest godna potępienia i zwalczania (pytanie, czy aby na pewno powinna się tym zajmować policja, to już osobna kwestia), natomiast druga – jak najbardziej godna zastosowania, a przynajmniej rzetelnego badania. Medyczne zastosowanie marihuany wiąże się z jej podawaniem w ściśle określonych dawkach i pod nadzorem lekarza, a produkcja powinna się odbywać w kontrolowanych warunkach i w możliwie czystej postaci, czego absolutnie nie można powiedzieć o „towarze” sprzedawanym na ulicy z nielegalnych, zanieczyszczonych źródeł (dlatego nie można porównywać ze sobą tych substancji). Medyczne zastosowanie marihuany wcale nie musi polegać na jej paleniu, ale na bardziej „przyjaznych” dla organizmu metodach aplikowania – np. w postaci tabletek, oleju, albo w sprayu – zależnie od technicznych możliwości.

  2. Nie mam swego zdania na temat marihuany. Wiem tylko, że „tonący brzytwy się chwyta”; w obliczu niebezpieczeństwa człowiek ucieka się do wszelkich sposobów, by się ratować.

  3. Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi. Ktoś zna umiar – to będzie go znał we wszystkim. Ktoś ma słabą wolę – zabije się czymś innym, niekoniecznie maryśką.
    A co do ludzi chorych śmiertelnie – niech im dadzą czego potrzebują. W ramach ostatniego życzenia. Chociaż niech się trochę wyluzują przed śmiercią, należy im się.

  4. Medyczna marihuana powinna być jak najbardziej zalegalizowana. W niektórych lekach podawanych przy otyłości zawarta jest nawet amfetamina.

    Swojego czasu paliłam bardzo dużo (codziennie). Odkąd pojawił się mój synek zdarza mi się to dosłownie raz na „ruski rok”. To prawda, że trawka może pogłębiać stany. Dlatego ja z palenia nie mam już praktycznie żadnej przyjemności, gdyż zawsze z tyłu głowy siedzi mi Krystian. Widzę natomiast, jak upaleni ludzie się uspokajają. To wszystko zależy od człowieka i jego stanu emocjonalnego.

    Jeśli miałabym głosować za lub przeciw legalizacji rekreacyjnej marihuany, to pomimo wieloletniego używania głosowałabym przeciw. Zgadzam się, że zakazany owoc lepiej smakuje, ale z drugiej strony trzeba się z nim jednak chować właśnie dlatego, że jest zakazany. Nie chciałabym na codzień wędrować wśród ludzi-zombie na haju.

    P.S. Bardzo często trawka, którą kupuje się od dealerów, jest podrasowana chemikaliami. One też zmieniają jej naturalne działanie. Dlatego nie mogę się doczekać swojej wyprawy do Indii, gdzie sobie z mężem zapalimy ze świeżego, naturalnego krzaczka wyższego od nas :D :D :D

  5. Ojejku ale się rozpisałaś <3 Ja jestem przeciwna takim używką, dlaczego? weźmiesz zapalisz i potem weźmiesz się za gorsze. Niestety straciłam tak pewnego człowieka…

    1. Popieram Cię…
      dla mnie narkotyk to narkotyk, nie ma dla mnie podziału na miękkie i ciężkie, każde z nich wyrządzają krzywdę. Poznałam nastolatka, który niewinnie popalał sobie, dla relaxu, marihuanę i po kilku latach wylądował w MONAR, w Babigoszczu…
      Nie tylko siebie truł, ale równiez zatruwał psychicznie swoją matkę, która patrzyła na jego zachowania…
      Policja równiez nie ma podziału na miękkie i twarde – narkotyk to narkotyk i już.
      Dodam jeszcze,( wiedza po rozmowie z pielęgniarką) że medyczna marihuana ma zypelnie inną postać biochemiczną niz ta suszona, medyczna nie wprawia człowieka w transy, nie uspokaja, ale odziałowuje przeciwbólowo, pacjent zażywający medyczną nie mam odlotów…Jednak w przypadku ciężkiego bólu i ona nic nie zdziała…..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>