Małżeństwo Spółka z o.o.

wedding-322034_960_720

 

„Niedojrzała miłość mówi: ‚Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję”
Dojrzała miłość mówi: ‚Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham.” (E. Fromm)

 

Tak, dziś postanowiłam zostawić Wam u siebie post specjalny, wyjątkowy, piękny i niezwykle trudny do wyrażenia. Będzie co nieco o miłości. Jej blaskach i cieniach. Jej wyjątkowości.

 

Miłość jest jak powietrze, bez którego nie możemy oddychać. 

Miłość jest jak piękny motyl, którego próbujemy złapać.

Miłość jest jak glina w ręku garncarza: wymaga nieustannego formowania, pracy, czasu ,wysiłku, kreatywności. 

Miłość jest niczym kwiat – nie podlewany, prędko usycha, więdnie.

Miłość uskrzydla, unosi nas wysoko, daje nam radość, siłę, poczucie sensu i spełnienia.(…)

Miłość to wierność wyborowi, to chęć dawania siebie tej drugiej osobie. Bezinteresownie. 

 

I można by tak naprawdę długo  miłością się zachwycać, mówić o niej. Lecz niestety, choć miłość jest dla wielu źródłem inspiracji (choćby w utworach muzycznych czy programach telewizyjnych różnego rodzaju) – miłość jest przez człowieka często nierozumiana i niechciana. Jak sugeruje sam tytuł posta – będzie o małżeństwie. Zawsze marzyłam o tym jedynym, księciu na białym koniu, białej sukni z welonem i wspólnym życiu na dobre i na złe. Podczas gdy ludzie wokół mnie dobierali się w pary i zawierali związek małżeński, ja nadal byłam sama. Księcia nie było. Jednak dzisiaj, po wielu latach , patrzę na ślub w zupełnie inny sposób. Czym więc dla mnie jest małżeństwo? Jest niezwykłą, intensywną, trwałą relacją dwojga dojrzałych emocjonalnie, świadomych ludzi, którzy decydują się żyć razem do końca życia. Ślub cywilny, jak i kościelny, jest dla nich wydarzeniem, które tę ich miłość przypieczętowuje, dodaje powagi. To także okazja, by podzielić się z innymi swoim szczęściem. Ale związek małżeński to coś o wiele głębszego, niż tylko złożenie podpisu w USC, zawarcie umowy z przyszłą żoną/ przyszłym mężem. To coś więcej niż spółka partnerska. To przede wszystkim Sakrament, przymierze między ochrzczonymi, mężczyzną i kobietą, którzy tworzą ze sobą wspólnotę życia i miłości, skierowaną na dobro małżonków oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa (KPK, kan. 1055). W biblii można znaleźć wiele ważnych i pięknych słów, które odnoszą się do tematu małżeństwa, jego istoty i głębi. Ale nie będę ich póki co przytaczać  :)

Zawsze jestem głęboko poruszona, gdy wracam do słów PŚ traktujących o małżeństwie. Jednak dzisiaj z przykrością muszę stwierdzić, że małżeństwo przechodzi bardzo poważny kryzys. Także w Polsce. Widzę ten kryzys coraz częściej wokół siebie. Liczba zawieranych związków małżeńskich spada, wzrasta natomiast liczba rozwodów oraz spraw o unieważnienie małżeństwa. Odkąd papież Franciszek uprościł procedury związane ze stwierdzeniem nieważności małżeństwa, coraz więcej Polaków-katolików interesuje się możliwością uzyskania „rozwodu kościelnego”. Mam nawet dwoje przyjaciół , których małżeństwo zostało niedawno unieważnione. Ale czy tak naprawdę wiemy, jak rozumieć owo unieważnienie małżeństwa? Trzeba powiedzieć sobie jasno:  w Kościele katolickim nie funkcjonuje tego rodzaju rzeczywistość, jak unieważnienie ważnie zawartego związku małżeńskiego. Istnieje natomiast coś innego: ustalenie i stwierdzenie, że dane małżeństwo było zawarte nieważnie i dlatego zachodzi okoliczność orzeczenia, że jest ono nieważne od samego początku swojego istnienia. A to już różnica.  Małżeństwo jest święte i w oczach Boga – nierozerwalne. Nie będę Was zasypywać prawem kanonicznym, które określa, jakie muszą zajść przesłanki i okoliczności, by zawarte małżeństwo unieważnić. Mogę natomiast podać źródło (dla ciekawych):

http://www.kosciol.pl/article.php?story=20040505202622667

Pomijając kwestie prawa kanonicznego : czasem zwyczajnie zastanawiam się, dlaczego coraz więcej ludzi rozwodzi się czy składa wnioski o unieważnienie małżeństwa. Czy byli nieodpowiednio przygotowani do niego, mieli o nim wyidealizowany obraz? A może niedostatecznie się poznali? Zaślepieni gorącym uczuciem, które wybuchło w ich sercach jak gejzer – przejrzeli dopiero po jego szybkim zawarciu? Wątpię bowiem w to, by ktoś przykładał człowiekowi lufę do głowy i mówił : „jak jej nie poślubisz to…”. Nie wiem…być może się mylę…jednak wydaje mi się, że wiele ludzi po prostu nie dorosło do małżeństwa. Źle rozeznało swoją życiową drogę. Bardzo często ludzie oddalają się od siebie, bo pośród codziennej krzątaniny zapominają o drobiazgach. Okazywaniu sobie czułości. Przestają o siebie dbać, okazywać sobie uczucia. Traktują siebie jak swoją własność . Tymczasem o to, by było nam dobrze w relacjach z innymi , po prostu trzeba się starać. A to już wymaga zaangażowania i wysiłku z naszej strony. Tymczasem człowiekowi się zwyczajnie nie chce więc idzie po najmniejszej linii oporu. I tym sposobem małżeństwo będące w swej istocie świętym Sakramentem, coraz częściej degraduje się do Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – umowy dwojga ludzi, od której w każdej chwili można odstąpić.(…).

 

 

 

 

 

Czy Harry Potter to satanista?

O Harrym Potterze – małym, niezwykle odważnym chłopcu z Privet Drive , uczącym się w szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie- słyszał niemal każdy. Seria książek okazała się takim hitem, że rozeszła się w ogromnej ilości egzemplarzy i doczekała adaptacji filmowej. Do moich rąk trafiła dzięki mojej siostrze, znacznie młodszej ode mnie, która nie lubiła czytać. Tymczasem Harrego Pottera czytała z zapartym tchem – wręcz trudno było jej przerwać. Zainteresowana nietypowym jak na moją siostrę zjawiskiem- sięgnęłam po HP zaraz po tym, kiedy N. przeszła do lektury kolejnego tomu. I tak wsiąkłam….Tak się złożyło, że na krótko po przeczytaniu przeze mnie danego tomu – wchodziła do kin naszego miasta ekranizacja  na podstawie powieści. Miałam wiec możliwość konfrontacji moich wyobrażeń, które wzbudziła we mnie książka- z wizją reżysera. Muszę przyznać- w znacznej części obie się pokrywały.

Choć „Harry Potter i…” to tylko świat fikcji literackiej i filmowej rozrywki – w niektórych środowiskach nadal wzbudza wiele emocji, sensacji, obaw. Mówi się, że od tego typu filmów / książek- każdy chrześcijan z krwi i kości, traktujący swoją wiarę serio – powinien trzymać się z daleka. Powód? Magia, czary, rzucanie zaklęć, fantastyczne stwory, duchy, atmosfera grozy, przemocy i śmierci, odwołania do satanizmu, okultyzm …. Krótko mówiąc- samo zło, pięknie i ciekawie podane, w formie niewinnej rozrywki….

Egzorcyści biją na alarm, straszą, ostrzegają, mówiąc o złych skutkach, które są owocem czytania bądź oglądania przygód małego chłopca.( mowa o dręczeniach i/ lub opętaniu człowieka przez złego ducha). Jako osoba wierząca, która trochę otarła się o duchową, realną obecność złego ducha ( mam tu na myśli posługę modlitwy wystawienniczej ) – wiem, że to nie żarty i nie wymysł ludzki. Sporo widziałam i słyszałam. Zatem sprawy nie bagatelizuje. Jestem jednak zdania, że nie należy popadać w paranoje, we wszystkim doszukując się obecności demona. Zakazując lektury Hp powinniśmy do lamusa odesłać także Smurfy, Muminki, Opowieści z Narnii i wiele innych… skończyło by się na tym, że nie mielibyśmy co czytać i oglądać. Poza tym – w życiu ludzkim tak jakoś jest, że zakazany owoc smakuje najlepiej… Tak było w Raju i tak jest dzisiaj…

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie – jestem w Bieszczadach na rekonwalescencji i łykam PIGUŁKI. Jedna z nich nazywa się właśnie Harry Potter. (tytuł oryginalny : satanista Harry Potter).Temat był prze ze mnie poruszony na moim dawnym blogu, jednak dziś ubogace go o „pigułkę Szymona H., którego nawiasem mówiąc bardzo lubię i cenię. Każdy medal ma dwie strony. Złe zostały już wyciągnięte na światło dzienne, zatem pora na te dobre.

Pomijając kwestie dogmatów wiary – Kościół , wbrew temu co myśli wielu – jest otwarty na dyskusję i dialog. I tak-aby nie być gołosłownym – Szymon H. powołuje się w swoich przemyśleniach na osobę Artura Sporniaka, który w swoim tekście zamieszczonym na łamach ” Tygodnika Powszechnego” – stawał w obronie małego czarodzieja, wymieniając wszelkie argumenty, które są zarazem dowodem na to, że  :

książki autorki przygód o Harrym – pokazują wartość przyjaźni, wierności dobru nawet za cenę cierpienia ( Harry i profesor Dumbledore) , odwagi, poświęcenia, narażania życia dla ochrony innych, pomocy niesłusznie oskarżonym, prześladowanym czy słabszym ( chłopiec Nevill Longbottom, istna ciamajda ) , uczciwej rywalizacji ( pięknie to widać w tomie HP i czara ognia), to, że nikogo nie wolno przedwcześnie skreślić czy osądzać ( np. Lupin, czy Snape, który jak się okazuje – bardzo kochał matkę Harrego ). W książkach znajdziemy też przesłanie: każdy zasługuje na drugą szansę- dobrze jest wybaczyć ( obrona Glizdogona przez Harrego ). Znajdziemy też potępienie wykorzystywania stanowiska siły, protekcji – dla egoistycznych , złych celów ( rodzina Malfoy ), manipulacje kłamstw prasowych – niszczenie ludzi dla sensacji ( Rita Skeeter ). Przykładów można by wymieniać w nieskończoność. Trzeba też przyznać, że w każdej z części Historii chłopca z Privet – Drive – dobro zawsze zwycięża zło. Zgadzam się z  tymi argumentami w stu procentach.

Skoro Harry Potter wciąga młode umysły w odmety magii, duchów i innych złych stworów, przyjrzyjmy się kilku innym Historiom. Henryk Sienkiewicz kreśląc postać Zagloby  – promuje alkoholizm. Papcio Chmiel  w przygodach Tytusa, Romka i Atomka – zachęca dzieci by spróbowały przelecieć się wannolotem. Gumisie warzą sok z gumi -jagód, eliksir, po którym maja niezłe Adhd. Kto wie, co oprócz jagód wchodzi w skład owego trunku? ☺ Strach się bać! Tego typu absurdów- można by szukać wszędzie. W każdej książce, która istnieje. Są nawet osoby, wcale nie jest ich tak mało- wg których kilka chłopów umówilo się na imprezę i tak odleciało, że w pijanym widzie postanowili napisać bestseller i dać mu tytuł: Biblia. ☺

Zmierzając do puenty….

Każdy czyta i ogląda to, co lubi, co go fascynuje, interesuje, wzbudza wiele emocji. I dobrze, że tak jest. Kto szuka, ten znajduje – Tak w życiu, jak w kinie, sztuce czy literaturze. Życie nie jest tylko czarne i białe – ma wiele odcieni. Może i rzeczywiście wiele książek czy adaptacji filmowych – promuje treści dalekie od dobrych ( np. horrory , filmy pełne przemocy, seksu, itp). Moim zdaniem Harry Potter w wersji filmowej- powinien mieć  ograniczenie wiekowe z racji, że każda kolejna część jest mroczniejsza, a zło coraz bardziej krzyczy. Jednak wrzucanie dziel typu Harry Potter do szuflady o nazwie ZAKAZANE- nie jest dobrym pomysłem. Człowiek ma umysł i własną wolę, ma prawo wyboru – nawet jeśli ten wybór okaże się zły. Mamy prawo do błędu. Nie wiedzieć czemu, Kościół mający tak ogromne bogactwo świętych – zwykłych prostych ludzi jak my- nie potrafi się z ta skarbnicą i mądrością przebić, zaintrygować, zaciekawić tak, jak czynią to bajarze typu Brown – autor Kodu da Vinci, czy autorka przygód Harrego Pottera. Zamiast zazdrościc wyobraźni, popularności i talentu ludzi światowych, może warto by przejść do ofensywy i pokazać, że Kościół w całej historii swojego istnienia -  ma równie sympatycznych, odważnych, godnych podziwu i naśladowania bohaterów? (….).